Stella, Bartek, Olaf & Eliza | sesja rodzinna lifestyle

Obawy o to, czy Wasz dom lub mieszkanie są odpowiednie do sesji, czy uda nam się zrobić sesję rodzinną w Waszym wnętrzu, czy będzie wystarczająco miejsca i czy nie jest ono za ciemne to chyba najczęściej pojawiające się pytania, kiedy kontaktujecie się ze mną po raz pierwszy i takim pytaniem rozpoczęły się właśnie moje rozmowy odnośnie tej sesji. A ja niezmiennie powtarzam, że każde wnętrze jest dobre, bo jest Wasze i to, że fotografuję Was w Waszym otoczeniu jest dla mnie istotą sesji lifestyle. Oczywiście prawdą jest, że w jasnych i przestronnych wnętrzach fotografuje się łatwiej, a kiedy tę przestrzeń mamy bardziej ograniczoną trzeba się bardziej nagimnastykować, ale nadal wszystko jest do zrobienia i małe przestrzenie wcale mnie nie przerażają. Doświadczenie też pokazało mi, że w większości przypadków Wasze obawy są nieuzasadnione i kiedy do Was przychodzę i zaczynam się rozglądać to od razu znajduję miejsca z dobrym światłem idealne do rodzinnych ujęć. Pamiętajcie jednak, że Wasze wnętrza pojawiają się w tle, najważniejsi jesteście Wy i to, co między Wami. Miłość i radość z bycia razem zachowana w kadrach będzie piękna zawsze.

Ostatnio pisałam, że zakończyłam rok 2018 przepiękną sesją (TUTAJ) ale nowy rok przywitałam równie pięknie typową rodzinną sesją lifestyle z mnóstwem zabaw, uśmiechów i po prostu wspólnie spędzonego czasu. Podczas sesji rodzinnych z reguły szybko łapię dobry kontakt z dziećmi, zależy mi, żeby dla dzieci sesja była po prostu dobrą zabawą i sama też bardzo lubię z nimi szaleć. Czasami jednak trzeba poświęcić chwilę, żeby zyskać zaufanie dzieci. Olaf na początku z dużym dystansem patrzył na mnie, kiedy pojawiłam się w Ich domu, a kiedy wyjęłam aparat nawet się troszkę przestraszył. Tę sesję rozpoczęliśmy więc od oswojenia się aparatem, Olaf najpierw z zaciekawieniem oglądał sprzęt, potem z moją pomocą robił zdjęcia rodzicom i oceniał efekty na wyświetlaczu, by po chwili zapomnieć o strachu i wtedy zaczęły się szaleństwa z rodzicami na całego. Nie mogę też nie wspomnieć o młodszej siostrze Olafa – Elizie, której uśmiech nawet na chwilę nie schodził z ust, ale mając tak pozytywnych rodziców wcale mnie to nie dziwi. Ta sesja nie mogła się nie udać.

Zapraszam do obejrzenia całości!

SHARE